Ku mojemu zaskoczeniu, nie wszyscy podskoczyli z radości na wieść o pracy zdalnej. Nawet jeśli niektórym wydawało się, że teraz w końcu spełnią swoje marzenie o pustym koszu na pranie #projektdenko i ciepłej kawie, chyba ten tydzień trochę to zweryfikował, bo na moim Instagramie porozmawialiśmy sobie ostatnio o tym, jak Wam się pracuje z domu i, ogólnie rzecz biorąc, nikomu nic z zachwytu nie zostało urwane. 

Na pewno wiecie, że ja niemal całkowicie nadaję z domu. Chyba, że już tracę zmysły i muszę wyjść, ale wtedy nadal pracuję z domu, tylko że z kawiarni. To znaczy, chwilowo mi to nie grozi. Czego nie można powiedzieć, o utracie zmysłów. No, ale dzisiaj nie rozmawiamy o tym, jak być introwertykiem i nie zgłupieć, kiedy się okazuje, że mieszka się z rodziną. O tym też będzie, tylko, że kiedy indziej. 

Inaczej pracuje się dla siebie, inaczej dla kogoś, a jeszcze inaczej, kiedy praca zdalna wymaga częstych wyjazdów. Dlatego zaprosiłam do rozmowy osoby, które pracują zdalnie od kilku lat, w różnych modelach i stworzyłam dla Was kilka wskazówek, które mogą Wam pomóc w przetrwaniu tego okresu, który i bez zimnej kawy, jest wystarczająco trudny. 

Ustal godziny pracy i przestrzegaj ich

Niektórzy z nas pracują „dla siebie”, czyli prowadzą własne biznesy. W tym ja – od 2014 roku jestem swoim własnym sterowcem, żaglowcem i okrętowcem. Wbrew pozorom, nad otwartym laptopem pracowym łatwiej się zasiedzieć w domu niż w  biurze. Pracujesz zwykle do 17? Ustaw sobie przypomnienie o 17:05, że od pięciu minut już masz spotkanie w sprawie czyszczenia wanny i ciesz się wolnym popołudniem. 

Proces uczłowieczania się.

Moja przyjaciółka, osoba, która cechuje się ogromnie wysokim poziomem higieny pracy z domu i która jest moim niedoścignionym wzorem w tej kwestii, codziennie rano przebiera się z piżamy w coś ładnego. Jeśli dni zaczynają Ci się zlewać w jeden, niekończący się wtorek, to może być metoda dla Ciebie. Niektórzy lepiej się czują, kiedy przeobleką się w strój wyjściowy. Niekażdy bohater nosi pelerynę. Niektórzy noszą ołówkowe spódnice. Weź pod uwagę robienie makijażu, jeśli to była część Twojego porannego przygotowywania się do pracy. Mózg lubi nawyki i im więcej masz takich związanych z pracą, które możesz wdrożyć w domu, tym lepiej.

Ja jestem raczej egzekutorką opcji przebierania się z piżamy nocnej w piżamę dzienną. Koło 15.

Przerwa obiadowa to najświętsza świętość w świątyni BHP. 

Jeśli żeby przypomnieć sobie, co było wczoraj na obiad, jedyne co musisz zrobić, to zerknąć na klawiaturę, to znaczy, że musimy porozmawiać. 

Przerwa obiadowa jest dla Ciebie i Twoich ziemniaków. Intymny moment między Tobą a kopytkami nie może być przerywany żadnym callem, czy inną rzeczą, która może przerwać konsumpcję związku człowieka z kartoflem. 

Zamknij laptopik pracowy i spójrz za okno. Mieszkasz z kimś? Umówcie się na 20 minutowe spotkanie i rozmawiajcie o dobrodziejstwach ziemniaków. 

Ruszaj dupę

Ustaw sobie przypominajkę, która co godzinę powie Ci, że już czas powstać z krzesła/kanapy/wyjść z bazy zbudowanej pod kuchennym stołem i pochodzić po chacie. Ludzie w biurze też nie siedzą przyspawani do biurka. W końcu kawa sama się nie zrobi, plotki nie wymienią. W domu też się trzeba poruszać. Moja przyjaciółka podsuwa Wam taką rzecz i to się świetnie składa, bo wiele z Was pisało mi o tym, żeby pamiętać o kręgosłupie podczas tego siedzenia.

Pracuj z jednego miejsca

Na kanapie praca, na biurku praca. W kuchni praca. W kiblu zamiast jak człowiek scrollować Instagram, sprawdzasz maile? Trzeba wyznaczyć wyraźną strefę skażenia pracą i trzymać się tego, że lepiej nie mieszać życia prywatnego z zawodowym, i laptopa do łóżka nie zabierać. Wybierz sobie najwygodniejsze miejsce do pracy, więc kiedy na nim zasiądziesz – uczysz swój mózg, że teraz pracujemy, kiedy zaś je opuszczasz – wychodzisz z pracy. Do widzenia, do jutra, do poniedziałku.

Pomodoro czyli przerywany stosunek do pracy.

Korzystam z metody pomodoro, czyli pracy interwałowej, kiedy zadań mam dużo i muszę je jakoś poukładać. Pomorodo polega na tym, że zakłada 25 minut pracy i 5 minut przerwy. Po 4 cyklach robimy dłuższą przerwę – między 15 a 30 minut. Świetnie się sprawdza z takimi rzeczami, które wymagają naszego skupienia na chwilę: odpisanie na maile, księgowanie. Przy pisaniu powieści raczej nie polecam, ale to już zależy kto jaką ma metodę.

Zrób listę

Nie wiesz gdzie zacząć? Zrób listę rzeczy, które masz do zrobienia. Zużyłaś do tego trzy ostatnie rolki papieru toaletowego, a zalałaś się łzami rozpaczy i nie masz czym wytrzeć nosa? Podziel swoją listę według takiego kryterium:

  • rzeczy ważne i pilne 
  • rzeczy ważne i niepilne
  • rzeczy nieważne i pilne
  • rzeczy nieważne i niepilne (jak coś jest nieważne i nie musisz tego robić, to od razu wykreślaj!)

Jeśli lista faktycznie jest długa – możesz podzielić ją na poszczególne dni tygodnia. Żeby mieć lepszy wgląd w swoje zdania wrzucam je w Asanę, Trello lub HubSpot (zależy, na czym aktualnie pracuję). 

Zrób pranie, ale nie tarkuj ziemniaków. 

Po pierwsze – szkoda paznokci. A po drugie – bardzo łatwo wpaść w jedną z dwóch pułapek pracy zdalnej. Z jednej strony jesteśmy w domu i możemy w samych majtkach i koszulce odbierać telefony, a z drugiej – łatwo się zasiedzieć w robocie, kiedy robota mieszka w Twoim salonie. Odrobinę wyczucia potrzeba, żeby wyczuć tę cienką granicę pomiędzy: jestem w chacie, ale jednak jestem w pracy. 

Jedz zdrowe jedzenie i się wysypiaj.

Będziesz się lepiej czuć i stawianie czoła kolejnemu wtorkowi przyjdzie Ci nieco lżej.

Ogarnij przestrzeń.

Możesz to zrobić wieczorem albo rano – przed pracą. Nie polecam łażenia ze ścierą cały dzień, ale lepiej się pracuje w zorganizowanej przestrzeni. Mózg szybciej działa, nie szuka rozrywek w stylu: Może poukładamy książki kolorami? albo Słyszałem na Instagramie, że za kaloryferem jest kurz, sprawdźmy to!

Wywietrz też od czasu do czasu (szczególnie przed snem!).

Tak. Ja tu usiłuję pracować.

Wyłącz powiadomienia z paplikacji – niech nie odrywa Cię moje przezabawne stories z czytania Muminków. Ono poczeka. Jak chcesz, to je zapiszę w wyróżnionych!

Niektórzy  z nas są zamknięci w domach z … no nie w pojedynkę.

Na przykład ja. Niektórzy muszą pracować mając pod opieką dzieci (albo co gorsza: jedno. Jedno dziecko to zawsze gorzej niż dwoje). W innych przypadkach okazuje się nagle, że irytujący kolega z biurka obok, który nie zamyka okna, zostawia włączone radio w kuchni, żeby brzęczało i zostawia wszędzie kubki po kawie, to Twój życiowy towarzysz. Na to nie mam rady – musicie się dogadać. Możecie podzielić chatę na dwie części i bawić się w przejście graniczne Bezledy-Kaliningrad. 

Gorzej mają Ci, którzy pracują z domu i opiekują się dziećmi, które muszą być zaopiekowane. 

Bardzo Wam współczuję, łączę się w bólu. Mam tak samo. Przed zamknięciem szkół miałam prawie 3 tygodniową przerwę w pracy, a teraz nadrobienie tych zaległości i ogarnianie rzeczywistości jest dla mnie prawdziwym wyzwaniem.

Pamiętaj, jesteśmy w tym razem.

Ta sytuacja jest trudna i dla wielu bardzo stresująca. Po pracy warto zadzwonić do przyjaciół i porozmawiać chwilę z innym człowiekiem, niż ten, co rozstawia wszędzie brudne kubki po kawie i szeleści czipsami. 

Poczucie, że nie jesteśmy na świecie sami, że ktoś o nas dba i nas kocha, pomaga radzić sobie ze stresem. Mówiłam Wam, że pisałam pracę magisterską o PTSD? Na pewno ze sto razy. Ludzie, którzy mają mocną siatkę wsparcia społecznego, łagodniej znoszą objawy stresu pourazowego. 

Myślę więc, że i ze stresem lepiej będziemy sobie radzić w objęciach bliskich, nawet jeśli są daleko. 

Na koniec krótki test na to, czy umiesz w pracę zdalną.

  1. Robota jest zrobiona? TAK / NIE 
  2. Czujesz się jak zombie? TAK / NIE
  3. Wiesz jaki jest dzień tygodnia? Wtorek/Nie

Umiesz? Nawet jeśli borykasz się z trudnościami, mam dla Ciebie ważną informację. To mnie. Przytulam Cię, a jeśli potrzebujesz porozmawiać, po prostu napisz mi wiadomość na kontakt[at]annajurewicz.com.

Nudzi Ci się? To pobierz sobie darmowy rozdział „Sub Rosy” stąd. Już znasz tę serię? To napisz fan-fiction 🙂